sobota, 17 listopada 2012

# Rozdział 2.

Koncert chłopaków miał odbyć się już za dwa miesiące. Wraz z Klaudią pracowałyśmy ciężko i odkładałyśmy każdy zarobiony grosz. Od razu po szkole chodziłyśmy do pobliskiej knajpki, gdzie pracowałyśmy jako kelnerki. Atmosfera i pensja, nie były za ciekawe, ale to zawsze lepsze niż nic, nieprawdaż?
                 
                                                                            ~*~

Po zakończeniu roku szkolnego non stop pracowałyśmy, aż w końcu... Udało nam się uzbierać wystarczająco ilość pieniędzy, aby zakupić bilety VIP. Natychmiastowo zamówiłyśmy je, oczywiście zaklepałyśmy sobie miejsca w pierwszym rzędzie. Jakież to cudowne. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że w końcu poznam moich idoli. .. Czas mijał nieubłaganie. Dzień przed tym, wyjątkowym wydarzeniem, postanowiłyśmy wybrać się na zakupy do galerii. Po nie lada 20 minutach autobus zatrzymał się na przystanku, tuż przy Centrum. Kupiłam ciuchy a la Niall Horan, a Klaudia oczywiście a la Zayn Malik, bo jak inaczej.. Pochodziłyśmy jeszcze parę minut po sklepach, po czym udałyśmy się na autobus, by po 20 minutach być już w moim domu. Zadecydowałyśmy, a tak właściwie ja zarządziłam, że Klaudia będzie nocować u mnie przez najbliższe dwa dni. Miałyśmy w planach wstać wcześnie rano, żeby za wszystkim wyrobić się na czas. Około 22 byłyśmy już w łóżku. Niestety moje zdenerwowanie nie dawało mi zasnąć, dopiero po długich męczarniach udałam się do krainy morfeusza. Nazajutrz obudziłam się jakoś po 7.
- Wstawaj! szturchnęłam Klaudię. Boże, jaki z niej śpioch. Jak ona w ogóle tak może? Kiedy w końcu udało mi się ją dobudzić, udała się do łazienki, a ja powędrowałem do kuchni, gdzie zaczęłam przygotowywać dla nas śniadanie. Po skończonym posiłku, tym razem to ja poszłam wykąpać się i wykonać poranną toaletę...
         * Godzina 12.
Koncert miał odbyć się o 14, dlatego zaczęłyśmy się powoli szykować. Uczesałam Klaudię, a ona odwdzięczyła mi się tym samym i równo o 13 byłyśmy gotowe. Chwyciwszy bilety, udałyśmy się do samochodu. Wolałyśmy wyjechać wcześniej żeby unikną późniejszych korków. Po jakiś 25 minutach byłyśmy już na hali, na której TO wszystko miało mieć miejsce. Z trudem przepchałyśmy się do pierwszego rzędu. Dookoła słychać było tylko piski, psychofanek chłopców.. Kiedy tylko wyszli na scenie, krzyki przybrały na sile. Tak samo piski Klaudii. Chyba tylko ja byłam tam opanowana i nie darłam się jak głupia.. Pewnie dlatego, że to wszystko jeszcze do mnie nie dotarło. Stałam z wielkim "bananem" na twarzy wpatrując się w Nialla, który non stop wygłupiał się na scenie, jak w jakiegoś boga, którym w pewnym sensie dla mnie był. "Ile bym dała żeby spędzić z nimi choć jeden dzień" powiedziałam sama do siebie, w myślach. Jednakże niestety to niemożliwe, już nie chodzi o to, że oni są sławni i nie potrzebują do towarzystwa kogoś takiego jak ja, chociaż po części i o to, ale głównie o te cholerne kilometry.. Cóż. Pozostało mi tylko cieszyć się chwilą.
~~~~~~
przepraszam wszystkich czytających, że notkę dodaje dopiero teraz, ale rozumiecie, szkoła, nauka itp.. Teraz postaram się dodawać regularnie kolejne rozdziały. Mam też do was małą prośbę.. Polecajcie mojego bloga, komentujcie jeżeli przeczytaliście moje wypociny. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy..

środa, 31 października 2012

# Rozdział 1.

 Siedziałam spokojnie, w swoim pokoju, z laptopem na kolanach, kiedy nagle rozbrzmiał utwór ,,Live While We' re Young'' , który niedawno ustawiłam jako sygnał mojego telefonu. Chwyciłam komórkę i nie patrząc na wyświetlacz, odebrałam. Za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, usłyszałam dzikie piski Klaudii:
- Dobra, o co tym razem chodzi? Znowu jakiś fake z Zaynem na awatarze Cię follnow na Twitterze? zaśmiałam się na samo wspomnienie o tym, kiedy moją przyjaciółkę zaczął obserwować ,,Zayn Malik'', który potem okazał się być tandetną kopią.
- Ha ha ha. Bardzo śmieszne. powiedziała sarkastycznie. - No dobra... Ale i tak Cię kocham. Nie zgadniesz czego się dowiedziałam... !
- Nie wiem, ale za pewne powiesz mi.
- Skąd wiedziałaś? zaśmiała się bezgłośnie. - Aaa! One Direction zagrają u nas koncert! siedziałam jak zamurowana, z szeroko otwartą buzią i wytrzeszczonymi oczami.
- Cccco? zapytałam jąkając się. Byłam zbyt zdumiona, by cokolwiek innego z siebie wydusić. Że niby One Direction miało przyjechać tu?! Do tej naszej mieścinki?!
- To co słyszałaś! Idziemy, musimy!
- No tak, ale skąd wziąć pieniądze na bilety?
- Pójdziemy do pracy, weźmiemy wszystkie nasze oszczędności i w ogóle.. ! powtarzała z przejęciem.
Przegadałyśmy parę dobrych godzin. Nie zauważyłam nawet kiedy na zegarze widniała już 24. Pożegnałam się z przyjaciółką i położyłam się. Ciągle nie docierały do mnie słowa Klaudii. One Direction tutaj?
To musi być jakiś piękny sen. Nie budźcie mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- beznadziejny ...

wtorek, 30 października 2012

# Prolog.

I kto by pomyślał, że w życiu takiej szarej myszki jak ja nastąpi taki przełom? Szarobura codzienność zamieniła się w energiczne poranki, zabawne po południa, miłe wieczory...

Nigdy nie byłam zbyt lubiana. Śmiali się ze mnie, wytykali palcami. Miałam jedną, prawdziwą przyjaciółkę. Klaudia była ze mną zawsze, kiedy tego potrzebowałam. Obie byłyśmy wielkimi fankami One Direction, zresztą do tej pory jesteśmy... Moim ulubieńcem od zawsze był Niall. Oczywiście wszyscy są super, ale ten blondynek miał w sobie coś... Coś czego nie potrafię opisać.
Teraz patrzymy na to z trochę innej perspektywy. Pewnie domyślacie się o co chodzi. Tak, znamy One Direction.
To może zacznę od początku ...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zwyczajny prolog, może trochę przykrótki i monotonny, ale mam nadzieję, że się spodoba. ; )